Fruwający Verstappen - GP Meksyku

Chaos, chaos i chaos - tak w wielkim skrócie można podsumować wyścig o GP Meksyku, w którym triumfował Max Verstappen. To jednak nie młody Holender był głównym aktorem niedzielnego teatru. Wszystkie oczy zwrócone były na poczynania pretendentów do mistrzostwa - Hamiltona i Vettela - którzy... musieli przebijać się z końca stawki! Zacznijmy jednak od początku.

KWALIFIKACJE

Q1

Po pierwszym segmencie z kwalifikacjami pożegnali się kierowcy Saubera i Haasa. Ich los podzielił Pierre Gasly, który rozbił bolid w trzecim treningu, a mechanikom Toro Rosso nie udało się naprawić szkód. 

Pozytywnie zaskoczył Fernando Alonso, który Q1 zakończył na piątej pozycji. Dla kierowców zespołu McLaren jest to w tym sezonie nie lada wyczyn.

Na czele stawki znaleźli się Lewis Hamilton, Valtteri Bottas i Max Verstappen.

Q2

Druga część kwalifikacji przyniosła ogromną radość kibicom Verstappena, który wykręcił kosmiczny czas, pobił rekord toru, a kolejnego rywala wyprzedził o ponad 0,3s!

Drugi był Sebastian Vettel, któremu udało się pokonać obu kierowców Mercedesa.

Gorzej spisał się jego zespołowy partner Kimi Raikkonen, który zajął piątą pozycję z dużą stratą do lidera.

Przed rozstrzygającym segmentem kwalifikacji odpadli kierowcy Williamsa oraz Brandon Hartley, natomiast z dalszej jazdy zrezygnowali obaj kierowcy McLarena, którzy byli pewni startu z końca stawki.

Q3

Emocji nie zabrakło w ostatniej części czasówki. Świetne tempo prezentowali Vettel i Verstappen. To między nimi rozegrała się ostateczna walka o pole position. Ostatecznie to Niemiec nie popełnił błędu i zameldował się na pierwszej pozycji. Presji nie wytrzymał Lewis. Hamilton i kwalifikacje zakończył na trzeciej pozycji.

WYŚCIG

Start do wyścigu był bardzo chaotyczny. Już w pierwszym zakręcie doszło do kontaktu trójki Verstappen-Vettel-Hamilton. Najlepiej z tego wyszedł Holender, który nie doznał większych szkód i mógł kontynuować jazdę na pierwszej pozycji. Gorzej skończyło się to dla pretendentów do tytułu. Zarówno Brytyjczyk, jak i Niemiec musieli zjechać do boksu na wymianę uszkodzonych elementów. Gdy wrócili na tor, znaleźli się na końcu stawki.

Wyprzedzanie dużo lepiej wychodziło Vettelowi. Niemiec był zdeterminowany by jak najszybciej dojechać do czołówki i przedłużyć swoje szanse na mistrzostwo.

Już na szóstym okrążeniu wycofać się musiał Daniel Ricciardo, w którego bolidzie doszło do awarii turbiny oraz systemu ERS. Niedługo po nim do zakończenia wyścigu zmuszony został Nico Hulkenberg. Niemiec został poproszony przez swojego inżyniera wyścigowego o natychmiastowe zatrzymanie i opuszczenie bolidu.

Trochę problemów sprawiło zatrzymanie się Brandona Hartleya. W bolidzie Nowozelandczyka doszło do małego pożaru, a na torze "pojawił się" wirtualny samochód bezpieczeństwa. Kierowcy natychmiast wykorzystali sytuację i kolejno zaczęli zjeżdżać na zmianę opon.

Po tej sytuacji odrabianie pozycji kontynuowali Vettel i Hamilton. Niemiec ostatecznie zatrzymał się na czwartej pozycji. W międzyczasie Brytyjczyk awansował do czołowej dziesiątki i mógł już być spokojny o swój czwarty mistrzowski tytuł.

Końcówka wyścigu nie była już tak emocjonująca, z wyjątkiem komunikatów radiowych dla Maxa Verstappena, który raz po raz był proszony o... wolniejszą jazdę!

POZYCJAKIEROWCATEAMSTRATA
1Max VerstappenRed Bull Racing1:36:26.552
2Valtteri BottasMercedes+19.678
3Kimi RaikkonenFerrari+54.007
4Sebastian VettelFerrari+70.078
5Esteban OconForce India+1 okr.
6Lance StrollWilliams+1 okr.
7Sergio PerezForce India+1 okr.
8Kevin MagnussenHaas+1 okr.
9Lewis HamiltonMercedes+1 okr.
10Fernando AlonsoMcLaren+1 okr.
11Felipe MassaWilliams+1 okr.
112Stoffel VandoorneMcLaren+1 okr.
13Pierre GaslyToro Rosso+1 okr.
14Pascal WehrleinSauber+2 okr.
15Romain GrosjeanHaas+2 okr.
NIESKLASYFIKOWANI
-Carlos Sainz jr.Renault
-Marcus EricssonSauber
-Brendon HartleyToro Rosso
-Nico HulkenbergRenault
-Daniel RicciardoRed Bull Racing
wyniki via. sportowefakty


Drobny dopisek do artykułu będzie z mojej skromnej strony. Kinga się kłania. Z racji zdobycia przez Hamiltona czwartego mistrzowskiego tytułu, oto kilka słów podsumowania (w sumie nie tyle sezonu, co całej przygody z nim) od jego naczelnej fanki, czyli mnie. 

Rok 2008. Moje pierwsze migawki F1. GP Brazylii. Felipe Massa zostaje na 30 sekund Mistrzem Świata. Cieszyłam się, bo w sumie fajnie to wyglądało. Po chwili okazuje się, że tytuł ma ktoś inny. Jakiś Hamilton. Jaka ja byłam wtedy zła, to tylko amerykańscy naukowcy wiedzą. Moja wiedza o Formule 1 była na poziomie dnia i wodorostów, ale to nie przeszkadzało w tym, żeby Hamilton trafił na moją czarną listę.

Nie mam pojęcia, w jaki sposób to się odwróciło. Dlaczego z nienawiści narodziła się taka ogromna sympatia, podziw i bycie naczelnym członkiem #TeamLH. Zaczęłam interesować się F1, regularnie oglądać wyścigi, zgłębiać swoją wiedzę na temat aut, wszelkich spraw technicznych, czy samych kierowców. W Lewisie urzekł mnie na pewno styl jazdy. Początkowo agresywny, powoli przeradzający się w taki intensywny, ale już z mniejszą ilością błędów własnych. Młody Hamilton miał na pieńku z wieloma osobami. Jaką czuję teraz dumę, gdy widzę, jak się zmienił. W jaki sposób wyciąga wnioski, jak ciężko pracuje, jakim jest teraz inteligentnym kierowcą. To nie jest już dzieciak, który robi show swoim zachowaniem. On daje popis na torze. Okey, wiem, że lubi sobie czasem pogwiazdorzyć. Pokazy mody, prywatne odrzutowce. Rozumiem, gdyby to się odbywało kosztem startów. On to potrafi rozdzielić, a to kolejny dowód na pełen profesjonalizm. Jeśli chce sobie chodzić na gale, niech chodzi. To jest jego sprawa. Na początku kariery nie miał bogatych sponsorów. Sam na to wszystko ciężko zapracował. Swoim talentem i umiejętnościami zagwarantował sobie czwarty mistrzowski tytuł i gdyby nie prześladujący go pech w sezonie 2016, byłby już na równi z Fangio. Ale co się odwlecze…

Lewis Hamilton jest obecnie najlepszym oraz jednym z najwybitniejszych kierowców w całej historii Formuły 1. Można go krytykować za przeszłość, czy życie poza torem. Ale na pewno nie należy odbierać mu chęci codziennej ciężkiej pracy i talentu. Talentu na miarę mistrzów. 


Paulina & Kinga

Komentarze