- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
giroditalia.it
Skończył się kwiecień, a wraz z nimi przeminął okres wiosennych klasyków, które dla polskich kibiców były dość emocjonujące. Dobre miejsca Michała Kwiatkowskiego w ostatnich wyścigach zaostrzyły apetyt polskich sympatyków. Tryptyk Ardeński przeszedł już do historii i nadeszła pora, aby rozpocząć poważne ściganie. Nadszedł czas na pierwszy z grand tourów - Giro d'Italia.
Tegoroczna edycja włoskiego wyścigu jest wyjątkowa - kolarze będą walczyć o maglia rosa już po raz setny. Po raz pierwszy zawodnicy stanęli na starcie wyścigu w 1909 r. Triumfatorem został wtedy Luigi Ganna. Wyścig odbywał się co roku, z wyjątkiem pierwszej i drugiej wojny światowej, dlatego setną edycję będziemy mieli okazję zobaczyć dopiero teraz.
Tegoroczne zmagania rozpoczną się od liczącego 206 km etapu prowadzącego z Alghero do Olbii. Już pierwszego dnia sprinterzy mogą mieć mały problem, ponieważ na trasie znajdują się trzy premie górskie. Dwa kilometry przed metą znajduje się krótki brukowany odcinek, który może wprowadzić trochę zamieszania. Finałowe metry to już płaski, szeroki asfalt.
Etap drugi również odbędzie się na Sardynii - rodzinnej wyspie Fabio Aru. Kolarze wyruszą z Olbii. Po dordze czekają ich trzy podjazdy. Dwa z nich są naprawdę długie, ale nie są skategoryzowane jako premie górskie (Bitti i Orune), następnie przychodzi czas na nieco bardziej strome Nuoro, aż w końcu zawodnicy będą musieli wspiąć się na Passo di Genna Silana. Sprinterzy znów będą musieli mocno się napracować, aby nie zostać w tyle. Etap zakończy się dziesięciokilometrowym, płaskim odcinkiem z metą w Il Percoso.
Trzeci dzień ścigania rozpocznie się w Tortoli. Tym razem etap będzie krótszy (148 km) i bardziej płaski od poprzednich, więc na pewno warto będzie obserwować sprinterów, których we Włoszech nie zabraknie. Premia sprinterska będzie do zgarnięcia w Villasimius, a górska na Capo Boi. Etap zakończy się płaskim odcinkiem w Cagliari.
Kolejny etap zmagań będzie miał miejsce 9 maja, po dniu przerwy. To z pewnością będzie jeden z najtrudniejszych i najciekawszych odcinków. Rozegra się na liczącej 181 km trasie z Cefalu na Etnę. Kolarzy czeka najpierw wspinaczka na Portella Pemmina Morta - dziewiętnastokilometrowy odcinek o nachyleniu 4,5% (cały podjazd liczy ok. 30 km), a na sam koniec podjazd na Etnę - 17,5 km podjazd o średnim nachyleniu 7%, ale momentami osiągającym aż 15%. To tu rozegrają się pierwsze poważne pojedynki górali.
giroditalia.it
Piąty dzień ścigania to zarówno górki (na początku trasy), jak i pole do popisu dla sprinterów. Peleton wyruszy z Pedary, a rywalizację zakończy w Messinie, rodzinnym mieście Vincenzo Nibalego. Kto wie, być może dzięki wspinaczce na Etnę gospodarz wjedzie do swojego miasta w różowej koszulce lidera?
Kolejny etap to w większości płaska trasa, z dwoma większymi wzniesieniami na początku. Znów aktywni powinni być sprinterzy. Interesująca może być rywalizacja na finiszu - meta znajduje się na wzniesieniu - Terme Luigiane - którego finałowy kilometr ma od 5 do 10% nachylenia.
Ponad połowa trasy prowadzącej z Castrovillari do Alberobello będzie płaska - ponad 140 km uczty dla sprinterów. Później sprawy nieco się komplikują, a trasa zaczyna się wznosić, jednak podjazdy są na tyle krótkie i o małym nachyleniu, że nie powinny sprawić problemu nawet specjalistom od jazdy po płaskim terenie.
Etap ósmy to znów do połowy płaska trasa, jednak dalej będzie już ciekawiej - na kolarzy czekają dwie premie górskie, a meta znów została umiejscowiona na krótkim, ale stromym podjeździe w Peschici. To droga, która będzie dopiero przygotowaniem do emocji czekających nas na etapie dziewiątym.
Rozpocznie się on w Montenero di Bissacia. Należy raczej do tych krótszych, ponieważ liczy jedynie 139 km. Początek trasy nie wydaje się morderczy ani fascynujący, jednak końcówka będzie walką kolarzy nie tylko między sobą, ale też z własnymi słabościami. Czeka ich długi, bo liczący 13.5 km podjazd pod Blokhaus, którego nachylenie to średnio 8,5%. To będzie pojedynek naprawdę godny oglądania. Po tym etapie kolarze będą mieli zasłużony dzień przerwy - w sam raz, aby podbudować nie tylko zmęczone ciała, ale też psychikę.
giroditalia.it
Po chwili wolnego przychodzi czas na pierwszą indywidualną jazdę na czas. Etap będzie liczył 39,8 km, poprowadzi z Foligno do Montefalco i może wprowadzić naprawdę dużo zamętu w klasyfikacji generalnej.
Etap jedenasty to królewski etap przez Apeniny z czterema premiami górskimi: Passo della Consuma, Passo della Calla, Passo del Carnaio i Monte Fumaiolo oraz długimi zjazdami pomiędzy nimi. To również będzie dzień zmagań warty obserwowania.
giroditalia.it
Dwunasty dzień zmagań to kolejna okazja do pokazania się dla sprinterów. Początkowo na trasie występują dwa wzniesienia, jednak dalej mamy już długi, płaski odcinek zakończony metą w Reggio Emilia. Jest to też najdłuższy etap tegorocznego Giro d'Italia - liczy aż 237 km.
Etap trzynasty to również dzień typowo sprinterski - będziemy mieli okazję oglądać niemal w całości płaską trasę liczącą 162 km.
Kolejny etap będzie już nieco ciekawszy i bardziej wymagający dla kolarzy. Co prawda licząca ponad 130 km trasa jest w większości płaska, jednak kończy się finiszem, który niejednego porządnie zmęczy. Zawodnicy będą musieli wspinać się przez 13 km podjazdem o średnim nachyleniu 5% i maksymalnym 13%.
Piętnasty etap to droga z Valdengo do Bergamo. Początek lekko pofalowany, a później dwa porządniejsze wzniesienia - Miragolo san Salvatore i Selvino. Co ciekawe, jest to końcówka taka sama jak Il Lombardii dwa lata temu.
Etap numer szesnaście porządnie da kolarzom w kość i sprawdzi ich wytrzymałość. 222 km przez Alpy, a po drodze trzy strome i wymagające podjazdy - Passo del Mortirolo, Passo dello Stelvio i Umbrailpass, znajdujący się w Szwajcarii. Do mety będą prowadzić niebezpieczne, bardzo szybkie zjazdy.
giroditalia.it
Siedemnastka to wyglądający niby niegroźnie, ale jednak mocno pofalowany etap bez prawie żadnego płaskiego odcinka. Czeka nas 219 km niemal ciągłych zjazdów i wspinaczek, choć raczej nie będą one należeć do najbardziej widowiskowych - w końcu zawodnicy będą mieli za sobą wymagające Stelvio, a przed sobą równie trudne Passo Pordoi, czekające ich kolejnego dnia.
Etap osiemnasty to znów etap górski, wymagający wiele siły. Mordercze 137 km, a na nich Passo Pordoi (13km długości, 6% średniego nachylenia, maksymalne nachylenie 10%), Passo Valparola (10.7km, 7%) i Passo Gardena (9.3km, 6.4%, max. 12%). W dodatku meta na długim podjeździe.
giroditalia.it
Powoli zbliżamy się do końca wyścigu. Dzień dziewiętnasty zmagań to trudny początek i jeszcze trudniejsza końcówka. Po wspinaczce na Sella Chianzutan kolarzy czeka liczący ponad 15 km podjazd pod Piancavallo o średnim nachyleniu ok. 7%.
Etap dwudziesty, przedostatni, to stodziewięćdziesięciokilometrowa trasa z Pordenone do Asiago, zawierająca 25 km wspinaczek. Na szczęście tym razem meta została umiejscowiona na dłuższym płaskim odcinku, który pozwoli na nadrobienie strat powstałych w górach.
Ostatni, dwudziesty pierwszy etap zmagań, rozpocznie się na torze F1 Monza, a zakończy w Mediolanie. Będzie to druga indywidualna czasówka, licząca 28 km. Tym razem będzie naprawdę płasko, więc - choć pozycje w klasyfikacji generalnej będą już dawno ustalone - to i tak może być interesująco.
Tegoroczna, jubileuszowa edycja Giro d'Italia zapowiada się naprawdę emocjonująco. Wymagające etapy, trudne i strome podjazdy oraz mety umiejscowione na wzniesieniach dostarczą emocji kibicom, a kolarzy - jak przystało na Grand Tour - porządnie wymęczy.
Komentarze
Prześlij komentarz