Czas na Europę, czyli co nas czeka w Formule 1

Wielkimi krokami zbliża się ukochana przez nas europejska część sezonu Formuły 1. Nareszcie nie będziemy musieli wstawać o dziwnych porach by oglądać nasz ukochany sport. Jak zapowiadają się najbliższe wyścigi? Przeczytajcie sami!

GP Hiszpanii
Hiszpańska Grand  Prix jest rozgrywana na torze Circuit de Barcelona-Catalunya nieprzerwanie od 1991 roku. Nie inaczej będzie teraz - kierowcy będą gościć w Katalonii w dniach 12-14 maja. W zeszłym roku niespodziewanie po kolizji na pierwszym okrążeniu odpadli dwaj faworyci - Nico Rosberg oraz Lewis Hamilton, a zwycięstwo padło łupem Maxa Verstappena. Jak będzie w tym roku? Czy Mercedes utrzyma prowadzenie? A może to Ferrari powróci na fotel lidera konstruktorów? Wiemy jedno - będzie się działo!
GP Monako
Jedna z najstarszych i najbardziej prestiżowych rund Grand Prix. Jest rozgrywana na torze Circuit de Monaco nieprzerwanie od 1955 roku. Trudny, niebezpieczny, uliczny tor z ciasnymi szykanami, najciaśniejszym nawrotem (kierowcy muszą zwolnić poniżej 50km/h) oraz szybki łuk w tunelu pod hotelem Fairmont - to wszystko czeka na kierowców już w dniach 25-28 maja! Czy Lewis Hamilton ponownie okaże się najlepszy w Monako?
GP Kanady
Po dwóch europejskich wyścigach-gigantach przychodzi chwila rozluźnienia i kanadyjska runda mistrzostw, gdzie kierowcy zagoszczą w dniach 9-11 czerwca. Grand Prix na torze Circuit Gilles Villeneuve jest rozgrywana od 1978 roku (wyjątkiem 1987 i 2009 kiedy GP nie było rozgrywane). Na kierowców czekają zarówno szybkie, jak i wolne zakręty. W ostatnich latach dwukrotnie wygrywał Lewis Hamilton. Czy w tym roku uda mu się wygrać po raz trzeci z rzędu?
GP Europy
Po krótkiej wizycie w Ameryce Północnej czas na powrót do Europy, a raczej na GP Europy w Azerbejdżanie, gdzie kierowcy zawitają dopiero po raz drugi. Baku City Circuit to drugi najdłuższy tor w obecnym kalendarzu F1. Pierwsza edycja wyścigu nie była porywająca, od startu do mety prowadził Nico Rosberg. Jedynym zaskoczeniem było trzecie miejsce Sergio Pereza. Czy w tym roku będzie ciekawiej? Dowiemy się w dniach 23-25 czerwca.
GP Austrii
GP Austrii rozgrywana jest (z przerwami) od 1964 roku, jednak dopiero od 2014 możemy oglądać ją na torze Red Bull Ring w obecnej konfiguracji. W 2014 i 2015 triumfował Nico Rosberg. W zeszłym roku Niemiec również był bliski zwycięstwa, jednak pech na ostatnim okrążeniu spowodował, że na pierwszym miejscu zameldował się Lewis Hamilton. Jak będzie w tym roku? Jak Red Bull Racing spisze się na domowym torze? Odpowiedzi na wszystkie pytania uzyskamy w dniach 7-9 lipca.
GP Wielkiej Brytanii
Jeden z dwóch wyścigów rozgrywanych nieprzerwanie od początku istnienia serii, czyli od 1950 roku. Od 1987 wyścig rozgrywany jest wyłącznie na torze Silverstrone Circuit. Ostatnie trzy wyścigi padły łupem Lewisa Hamiltona, dla którego jest to domowy wyścig. Brytyjczyk z pewnością będzie chciał wygrać i w tym sezonie, jednak czy Valtteri Bottas i Sebastian Vettel mu na to pozwolą? Wszystkiego dowiemy się w dniach 14-16 lipca.
GP Węgier
Pierwsza Grand Prix odbyła się już w 1936, jednak później z powodów politycznych zniknęła z kalendarza na 50 lat, by powrócić w 1986. Od tamtego czasu wyścig jest rozgrywany na Hungaroring, pierwszym torze zbudowanym za żelazną kurtyną. W zeszłym sezonie wygrał nie kto inny, jak Lewis Hamilton, a jak będzie tym razem? Przekonamy się w dniach 28-30 lipca.
GP Belgii
Od 1985 jedynym gospodarzem GP Belgii jest tor Circuit de Spa-Francorchamps - jeden z najbardziej wymagających obiektów Formuły 1. Często dochodzi tam do sytuacji, gdy na jednym odcinku toru pada deszcz, a kolejnym zaś - świeci słońce. Zmienność warunków, ogromne prędkości niejednokrotnie doprowadzały do tragicznych wypadków. W tym roku bolidy są jeszcze szybsze i na pewno kibicom nie zabraknie emocji, jednak miejmy nadzieję, że kierowców nie poniesie fantazja i wszyscy zakończą zmagania cało i zdrowo. Bolidy będą cieszyć oczy belgijskich sympatyków w dniach 25-27 sierpnia.
GP Włoch
Po belgijskim Spa przyszedł czas na włoskie klimaty. Kierowcy zawitają na Autodromo Nazionale di Monza już po raz 67! To właśnie na tym torze znajduje się kultowa Parabolica - 180-stopniowy prawy zakręt przechodzący w prostą start-meta. Długie proste włoskiego toru pozwalają kierowcom uzyskiwać ogromne prędkości. Kto będzie najszybszy w tym roku? Komu uda się wygrać? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań poznamy w dniach 1-3 września.
Europejska część sezonu zapowiada się niezwykle emocjonująco. Zacięta walka pomiędzy Sebastianem Vettelem i Lewisem Hamiltonem, w którą coraz bardziej włącza się Valtteri Bottas przyniesie kibicom sporo wrażeń.
Moją ulubioną z europejskich rund jest Grand Prix Włoch i to tam spodziewam się największych emocji. Dlaczego? Świetna postawa Ferrari powoduje, że włoski zespół niewątpliwie będzie chciał powalczyć o zwycięstwo na domowym torze. Czy im się uda? Mam nadzieję!
Który z europejskich torów jest Waszym ulubionym miejscem? Zapraszam do dyskusji!

Paulina

Komentarze