- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje

Drugie mecze półfinałowe Ligi Mistrzów już za nami. Mogliśmy podziwiać wiele mrożących krew w żyłach momentów. Zarówno fani Juventusu, jak i Realu przed pierwszymi gwizdkami, nie mogli być w 100% pewni, że ich ukochany klub, znajdzie sobie pewne miejsce w finale. Nie od dziś wiadomo, że Atletico jest potężną drużyną z dużymi ambicjami, a Monaco ma w swoich szeregach dużo młodych, odważnych zawodników. To nie miało być prawa tak proste, jak przygotowanie przysłowiowej bułki z masłem. Jaką broń wysunęły teamy zagrożone pożegnaniem się z Championes League? Zapraszamy na podsumowanie dwóch widowiskowych starć.
Juventus vs AS Monaco
Na pierwszy ogień pójdzie wtorkowa rywalizacja. Wielu miłośników piłki nożnej lekceważąco zakładało, że po 2 bramkach klubu z Turynu, strzelonych na monakijskim terenie, zespół Kamila Glika nie będzie walczył tak zawzięcie. Już w 8 minucie, goście zaprezentowali, że wcale nie porzucili chęci walki o miejsce w finale. Próba ta zakończyła się jednak fiaskiem, a wynik na tablicy nie uległ zmianie. 120 sekund później Sami Khedira, który podczas meczu w Monako pauzował za ilość żółtych kartek, został sfaulowany. Padł na murawę i z grymasem na twarzy oraz zapewne sporym zawodem w sercu zakomunikował, iż musi zejść z boiska. Zmienił go Marchisio. Gra toczyła się dalej. Klub, który na co dzień mierzy się z francuskimi przeciwnikami, nie pozwalał Juve na wiele ruchów. Piłkarze Starej Damy spędzili w pierwszych 10 minutach 85% tego czasu na własnej połowie! W końcu gracze teamu z Włoch nieco się przebudzili i zaczęli wymierzać strzały na bramkę Subasica. Cała gra do 33 minuty polegała na ataku Juventusu, skutecznej obronie AS Monaco i ich nieudanej kontrze. Dopiero, gdy do końca pierwszej połowy został niecały kwadrans, na listę strzelców wpisał się Mario Mandžukić. Kibice oraz koledzy z drużyny naszego rodaka chcieli o tym jak najszybciej zapomnieć, szybko udać się do szatni i rozpocząć drugą połowę z ,,wolnymi głowami’’. Jednak, gdy myśli piłkarzy z monakijskiego teamu odbiegły nieco od gry i boiska, na którym się znajdowali, jakże celnym, precyzyjnym strzałem zaskoczył ich Dani Alves! Po rozpoczęciu drugich 45 minut, mogliśmy zaobserwować wiele zrywów po obu stronach, z przeważeniem na szalę AS Monaco. W 54 minucie trener Juventusu, zdecydował się na zdjęcie z boiska króla strategii i bardzo dokładnych podań – Paulo Dybale. Zastąpił go Juanem Cuadrado. Na dwie zmiany w małych odstępach czasowych zdecydował się również szkoleniowiec gości. Na boisko wbiegł Fabinho, a 14 minut później Lemar. Właśnie w 69 minucie wynik ponownie uległ zmianie. Drogę do bramki odnalazł w końcu Kylian Mbappe. Nie przystałoby nie wspomnieć o fatalnym zachowaniu Kamila Glika. Po tym jak Higuain przegrał walkę brak w bark z Bakoyoko, nasz rodak w sposób nieetyczny nadepnął na kolano Argentyńczyka, pomimo, że miał możliwość ominięcia go. Mamy nadzieję, że takie wydarzenie już nie będzie miało miejsca. Polak nie został ukarany. Sędziowie spostrzegli wyraźnego przewinienia. Dlatego zgodnie wnioskujemy o wprowadzenie powtórek! W całym meczu nastąpiły jeszcze dwie rotacje. Germain wymienił Bakoyoko, a u gospodarzy Benati Barzagliego. Rezultat nie uległ zmianie, a pierwszym oficjalnym finalistą Ligi Mistrzów w sezonie 2016/2017 został klub Starej Damy!
Teraz czas na garść statystyk:
Posiadanie piłki: Juventus F.C. 51% - 49% AS Monaco
Strzały: Juventus F.C. 15 - 11 AS Monaco
Strzały celne: Juventus F.C. 6 - 2 AS Monaco
Celne podania: Juventus F.C. 83% - 84% AS Monaco
Wygrane pojedynki: Juventus F.C. 64 – 41 AS Monaco
Faule: Juventus F.C. 11 – 21 AS Monaco
Spotkanie oraz niedaleką przyszłość w Lidze Mistrzów skomentował trener Juventusu :
"To nie była bułka z masłem. Chłopcy absolutnie zasłużyli na ten finał. Jesteśmy w kluczowym momencie tego sezonu. Pamiętajmy. Nic jeszcze nie wygraliśmy. Moje zasługi? Zostawmy to. Po prostu robię swoją robotę. Wykonuję mój zawód z ogromną pasją i uśmiechem na twarzy. Osiągam niezłe rezultaty dzięki świetnym graczom".
"Mamy szansę na sięgnięcie po Ligę Mistrzów. Jest jeszcze prawie miesiąc na poprawienie się. Istnieją jeszcze elementy w których możemy być lepsi. Zachowanie Glika? Jego brutalny faul nas obudził"
"Mamy szansę na sięgnięcie po Ligę Mistrzów. Jest jeszcze prawie miesiąc na poprawienie się. Istnieją jeszcze elementy w których możemy być lepsi. Zachowanie Glika? Jego brutalny faul nas obudził"

juventus.com
Real Madryt vs Atleti
Co to była za noc proszę państwa. Kibice królewskich mogą użyć stwierdzenia ,, z piekła do nieba’’ i nie ma się czego dziwić, bowiem w pierwszej połowie meczu piłkarze Atletico zafundowali przeciwnikowi zimny prysznic, kiedy to Saul w 12 minucie strzelił pierwszego gola. 4 minuty później Raphael Varane sfaulował Fernando Torresa w polu karnym. Sędzia nie miał wątpliwości ze wskazaniem "jedenastki", którą wykorzystał Antoine Griezmann. Gospodarze, którzy nie mieli nic do stracenia, szaleńczo rzucili się na rywali. Atleti nabrało wiatru w żagle i realne były kolejne bramki. Jednakże Keylor Navas nie zawiódł i dzielnie ratował swoją drużynę z opresji. Real szybko stanął na nogi i jeszcze przed końcem pierwszej połowy potężny cios rywalom zadał Isco. Bramka po niesamowitej asyście Benzemy w końcu dodała motywacji drużynie. Goście częściej utrzymywali się przy piłce i zaczęli coraz bardziej przeważać. Z Atletico automatycznie zeszło powietrze. Losy półfinału zostały przesądzone. Zawodnicy w całym spotkaniu nie oszczędzali się nawzajem i co chwilę dochodziło do ostrych spięć. Po każdym z fauli zawodnicy pokrzywdzonej drużyny biegli do sędziego z pretensjami, irytując arbitra. Kartki dzięki temu zarobili Sergio Ramos i Gabi. W drugiej połowie nie było już większych okazji, chociaż bliski strzelenia 3 bramki był Angel Correa, lecz w ostatniej chwili świetnie piłkę wybił mu Ramos.
Drugi finał z rzędu, trzeci w ciągu czterech lat, to sukces, który cholernie ciężko będzie pobić.
Po meczu wywiadu udzielił kapitan Realu Sergio Ramos.
- ,,Cieszę się z trzeciego awansu do finału Ligi Mistrzów w ciągu czterech lat. To powód do wielkiej dumy. To trudny do osiągnięcia cel, ale bardzo tego pragnęliśmy. Udało się i teraz skupiamy się na lidze. Kiedy przyjdzie czas na finał z Juve, przygotujemy się do niego.’’
- ,,To jasne, że po drodze wyrzuciliśmy bardzo konkurencyjnych rywali, którzy również byli faworytami w tych rozgrywkach. Mieliśmy starcia z Bayernem, mecz z Neapolu też się skomplikował, o czym nie należy zapominać, do tego Atleti. Trzeba być dumnym z tej drużyny, że pokazuje głód i osobowość. Dzisiaj w trudnej sytuacji przy wyniku 0:2 pokazała największy spokój. Zaczęliśmy grać piłką, a potem pomógł trochę deszcz, bo boisko było bardzo suche i praktycznie nie dało się na nim rozgrywać. Wolelibyśmy trochę lepszą scenerię, żeby móc pograć lepiej, ale najważniejsze, że osiągnęliśmy cel. Jeszcze niczego nie wygraliśmy, ale to ważny krok.’’
Na dokładkę kilka słów Zidane:
- ,,Czujemy się szczęśliwi, że znowu doszliśmy do finału. To zasługa wszystkich, szczególnie piłkarzy, którzy mocno pracowali, by dojść do tego ostatniego spotkania. Sądzę, że to zasłużony sukces. Jesteśmy w finale, cieszymy się, będzie dużo czasu na jego przygotowanie. Dzisiaj możemy jednak powiedzieć, że jesteśmy zadowoleni z tego, co zrobiliśmy. Mieliśmy pewne trudności na początku meczu przez 20-25 minut, strzelili nam dwa gole, ale nie trzeba było się martwić. Wiedzieliśmy, że będziemy mieć okazje. W drugiej części prezentowaliśmy się dużo lepiej, znaleźliśmy naszą grę, odnajdywaliśmy między liniami Isco czy Karima. Druga połowa była kompletnie inna i mieliśmy dużo sytuacji na kolejne bramki.’’
A teraz zmieniamy pałeczkę. Do głosu dochodzi trener Diego Simeone:
- ,,Rywalizowaliśmy z wielkim rywalem na poziomie półfinału Ligi Mistrzów. W pierwszym meczu przeciwnik zawiesił nam poprzeczkę bardzo wysoko. Dziś zespół udowodnił jednak, dlaczego od tylu jest jesteśmy w stanie konkurować na najwyższym poziomie.’’
- ,,Zrobiliśmy kolejny krok, by zbliżyć się do Realu i Barcelony. Do zrobienia pozostaje nam jednak nadal jeszcze jeden; większy, niż mogłoby się wydawać. Mamy nadzieję, że pewnego dnia się z nimi zrównamy. Będziemy konsekwentnie do tego dążyć.’’
Torres:
- Możemy być zadowoleni i dumni z zaangażowania piłkarzy, ich ogromnego wysiłku i włożonej pracy, ich więzi z kibicami. Wszyscy dziś wygraliśmy. Zrobiliśmy kolejny krok i daliśmy kolejny powód, by wierzyć. Przed nami kolejny sezon w Lidze Mistrzów i spełnienie naszego największego marzenia jest możliwe.’’
-,,Potrzeba czasu. Wielkich rzeczy nie dokonuje się szybko. Wszystko co do tej pory osiągnęliśmy jest podstawą do dalszego rozwoju. Nie osiągnęliśmy szczytu naszych możliwości, jesteśmy w najlepszym okresie naszej historii. Ważne jest to, by zrobić teraz kolejny krok. Dokona się on na nowym stadionie wraz z zawodnikami, którzy chcą tu zostać. Można być dumnym.’’
A słowa Fernando trzeba wziąć do serca ;)
Przechodzimy zatem do ostatniej kategorii, czyli informacje i ciekawostki:
· 50 meczów Modricia i Varane'a w Lidze Mistrzów
· Spięcie na lini CR7 i Fernando Torresa
· Benzema w końcu przerwał złą passę
· Luís: Real to koszmar całej Europy, a nie tylko nasz
· Diego Simeone chce przeprowadzić rewolucje w kadrze szukając nowych graczy
· Dużo kartek
· Brak czerwo dla Casemiro i Ramosa
· Antek Griezmann wiecznie spokojny
· Oblak jak zwykle skuteczny
· Świętowanie królewskich w szatni

Instagram: @cristiano
Real Madryt 3 czerwca w Cardiff zmierzy się z Juventusem. A więc zacieramy rączki ;) Widzimy się w finale.
Komentarze
Prześlij komentarz