- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
fot. Robert Hajduk/ newspix.plChoć miniony sezon możemy zaliczyć do zaskakujących i trzymających wysoki poziom, to bez rozczarowań się nie obeszło. Gdy do wiadomości kibiców dotarły informacje o karuzeli transferowej na sezon 2016/2017, wszyscy pokładali nadzieję na mocną ligę i godne spektakle. Niestety, nie każda droga usłana jest różami, a czasem trzeba oddać cesarzowi co cesarskie.
Według mnie największe rozczarowanie miało miejsce w szeregach Lotosu Trefla Gdańsk. Sezon wcześniej plasowali się jako czwarta drużyna tabeli, a dzisiaj próżno szukać ich na piedestale. Wiąże się to oczywiście z odejściem kluczowych zawodników, jak Sebastian Schwarz czy Murphy Troy, ale pokład siły w postaci Piotra Gacka i Michała Masnego mógł spokojnie ulepszyć i poprawić te usterki. Zwłaszcza, że Andrea Anastasi to nie byle jaki trener, może czasem wybuchowy, ale nadal prezentujący wysoki poziom. Przy tym zespole postawiłabym minusa, ale z nadzieją na to, że w przyszłym powstaną niczym feniks z popiołów.
fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.plRównież ich klubowe koleżanki z Atomu Trefla Sopot nie mogą pochwalić się imponującym sezonem. Odejście siatkarek pokroju Katarzyny Zaroślińskiej czy Maret Balkestein sprawiło, że poziom klubowy musiał ulec zmianie. Ciężko wskazać zawodniczkę, która mogłaby być filarem drużyny i trzymać w ryzach całą ich grę.
Zdecydowanie do tej listy zaliczyć można występy naszych zespołów na arenie międzynarodowej. O ile w ZAKSIE dało się widzieć cień nadziei i wierzyć, że Final Four będzie dla nas, o tyle SKRA i Resovia temu nie podołały. Jeszcze przed sezonem śmiało mogliśmy, patrząc na składy, wymieniać ich w gronie faworytów, tak boisko wszystko zweryfikowało. Ta sama sytuacja miała miejsce u kobiet. Ani Chemik Police, ani Tauron MKS Dąbrowa Górnicza nie pokazały swojej dobrej siatkówki w starciach z zespołami nawet równymi sobie. Zwłaszcza że zdobywczynie Pucharu Polski stały się hegemonem Orlen Ligi, wielu kibiców wierzyło w sukces do końca, to jednak nie dla nas była walka w Lidze Mistrzyń i musiałyśmy uznać wyższość zagranicznych zespołów.
fot. CEV.luZasady walki o tytuł Mistrza Polski można wyrzucić do kosza. To, jak wyglądają mecze o brąz czy o złoto, odbiera całą siatkarską mistykę. Jeśli drużyna zwycięża 3:0 w pierwszym meczu, a w drugim prowadzi 2:0 i ma ten upragniony punkt, to dalsza rozgrywka nie ma sensu. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie zostanie to lepiej zorganizowane i będziemy mogli przeżywać więcej siatkarskich thrillerów.
Poszerzenie ligi do 16 zespołów nie było trafnym rozwiązaniem. Myślę, że lepiej powrócić do pierwotnego stanu dziesięciu drużyn, co może zwiększyć walkę o pozycję w tabeli. Widowisko byłoby ciekawsze, a niespodziewane zwroty akcji mogłyby sprawić, że do samego końca nie znalibyśmy układu finalnej czwórki.
fot.Cyfra SportWracając jeszcze do rozczarowujących klubów - śmiało można zapisać na tej liście Polski Cukier Muszyniankę. Sama zmiana trenera wywołała zamieszanie w szeregach Muszynianek. Doszły do tego też wiecznie trapiące zawodniczki kontuzje, zmniejszające pole manewru trenera na pozycjach. Wracająca Anna Grejman mimo swojego talentu nie była w stanie wskoczyć na wysokie obroty i pomóc drużynie.
Komentarze
Prześlij komentarz