- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje

fot. fivb.org
Nieodłącznym elementem uczty siatkarskiej są osoby, które pośredniczą między zawodnikami a kibicami. Mowa tu o komentatorach i ich nietuzinkowych metaforach, które krążą po całym internecie. Jak w każdym sporcie, tak i w siatkówce znajdziemy sporo perełek na tym miejscu. O rzemiośle siatkówki wiedzą najwięcej, ich słownictwo wzbudza podziw u odbiorców, są szanowanymi królami mikrofonu. O tym kim są te pełne emocji głosy postanowiłam poświęcić ten tekst. Chciałam każdego z osobna wymienić i opisać, po czym stwierdziłam, że idealnie komponują się do stworzenia określonych grup.
KLASYKI NAD KLASYKAMI
Zacznijmy od największego bossa tej dziedziny, którym jest niekwestionowany Tomasz Swędrowski. Mogę śmiało powiedzieć, że wychowałam się na jego tekstach, a nieśmiertelne „Przestrzelił, przestrzelił Stanley..” rozbrzmiewa mi w uszach do dnia dzisiejszego. Pan Tomasz stał się nierozerwalnym elementem siatkówki i zawsze chętnie oglądam mecze przy jego komentarzach. Nie jest kontrowersyjną postacią, często dzieli się z nami obiektywnymi spostrzeżeniami i za to go najbardziej cenię. Mam nadzieję, że jego kariera komentatorska nie chyli się ku końcowi. Uplasowałabym w tej grupie również kosiarza Ireneusza Mazura. Najlepiej jeśli występuje w duecie z Jerzym Mielewskim, wtedy możemy liczyć na świetne riposty i konfrontacje słowne między tymi dwoma wodzirejami. Choć jego poprawność wymowy czasem woła o pomstę do nieba, to jego teksty totalnie zakrywają jakiekolwiek błędy. A skoro wspomniałam o Jerzym Mielewskim, nie może go w tym zestawieniu zabraknąć. Na jego barkach najczęściej opiera się studio przedmeczowe/pomeczowe, z którego można wyłapać sporo złotych cytatów i sytuacji godnych zapamiętania. Może nie jest tak barwną postacią jak pan Ireneusz, ale jego głos należy do jednych z najprzyjemniejszych dla uszu.
źródło: twitter Ireneusza Mazura
ŚWIEŻA KREW
Często gdy siatkarz zmierza ku końcowi zawodowej kariery znajduje się w polu gradobicia pytań o jego przyszłość. Czy będzie dalej siedział w środowisku siatkarskim, a może będzie próbował czegoś nowego. Jedni obejmują posady trenerów (Piotr Gruszka), inni prezentują wysoki poziom elokwencji na tronie komentatorskim. Mam świetną dwójkę pasującą do tego zestawienia, którą wręcz ubóstwiam słuchać. Krzysztof Ignaczak czy Łukasz Kadziewicz prowadząc mecze potrafią w rzetelny sposób opisać zasady siatkówki, odkryć rąbek tajemnicy kadrowej/klubowej i do tego sypnąć takimi tekstami, że głowa mała. Nie wiem czy Krzysztof dalej będzie spełniał swoją rolę przy mikrofonie, gdyż jak dobrze wiemy zaczyna nowy rozdział w życiu wspierając drużynę z Londynu. Natomiast na brak Kadzia nie możemy narzekać! Mam cichą nadzieję, że kończący karierę Michał Winiarski dołączy do tego zacnego grona, bo któż nie chciałby posłuchać jego historii, no któż?!

fot. WP Sportowe Fakty/Paweł Piotrowski
CIEPŁE KLUCHY
Zdecydowanie umiarkowana grupa z wszystkich wymienionych. Zaliczyć można do niej osoby, które skupiają się na elokwentnym przekazaniu wiedzy dotyczącej siatkówki, niżeli pokazywaniu swoich poglądów i zdań na dany temat. Często ci komentatorzy dodawani są do wymienionych grup i są raczej dopełnieniem składu. Tutaj zaliczyłabym Marka Magierę i Krzysztofa Wanio, choć przy tym pierwszym mam mieszane uczucia. Pana Magierę uwielbiam gdy tworzy przyjemną atmosferę podczas meczu i jest w roli speakera, natomiast na stanowisku komentatora jest dla mnie mniej przekonujący. Krzysztof Wanio to taka szalona postać, która dużo mówi ale mało w tym takiej nowoczesności. Nie mówię, żeby mnie oni jakoś szczególnie nudzili, ale są dla mnie ciepłymi kluskami, które są dobre ale nie rewelacyjne.

źródło: polsat sport
SUBIEKTYWNI MALKONTENCI
Tworząc tę grupę czuję, że wchodzę do niebezpiecznej rzeki, w której łatwo o utonięcie. Zapewne jest spore grono, które się w tej kwestii ze mną nie zgodzi, dlatego jak najbardziej zapraszam do dyskusji w komentarzach. Osoby, które tutaj zakwalifikowałam są dla mnie ciężarem przy oglądaniu meczy w sezonie klubowym. Jeśli chodzi o reprezentację to jasne jest, że kibicujemy naszej kadrze i tu nie mam do komentatorów problemu o stronniczość. Natomiast nigdy nie zdzierżę ciągłego narzekania na grę jednego klubu, a wychwalania drugiego pod niebiosa. Gdy większą część meczu wytykane są błędy zawodnika czy trenera, a piękne i nietuzinkowe akcje przechodzą w zapomnienie zwykłym westchnieniem. Tutaj umieściłabym Macieja Jarosza i Wojciecha Drzyzgę, choć ten drugi ponoć zaczyna wchodzić na odpowiednie tory komentatorskie i kto wie, może w przyszłości przepiszę go do innej grupy.

fot. Cyfrasport
A teraz pytanie do kibiców, który komentator zasługuje na statuetkę mistrza mikrofonu? Śmiało, piszcie swoje typy w komentarzach!
Komentarze
Prześlij komentarz