Finał w Kurytybie nie dla nas - podsumowanie trzeciego tygodnia LŚ

51adbefb-fdb4-430b-9c79-fb6c956a36ac
fot. PAP/Grzegorz Michałowski
 Dużo osób mówi, że Liga Światowa to tylko rozgrzewka przed większymi turniejami. Co racja, to racja. Impreza ta jest idealnym sprawdzianem pokazującym aktualną formę drużyny, jak ona widnieje na tle innych zespołów i nad czym trzeba jeszcze popracować. Patrząc na grę Polaków trzeba głośno powiedzieć, że nie podołaliśmy wyzwaniu i miejmy nadzieję, że na zbliżające ME będziemy na tyle mocną ekipą, by sięgnąć po złoto.



Pierwszy mecz trzeciego tygodnia LŚ rozgrywany był w czwartek (15.06.2017) w katowickim Spodku przeciwko reprezentacji Rosji. Niestety mimo wcześniejszych nadziei, na gładkie trzy-zero, musieliśmy ponownie uznać wyższość naszych rywali. Była to ciężka do przełknięcia porażka, ponieważ zespół stojący po przeciwnej stronie siatki nie miał w swoim składzie takich gwiazd jak Muserski czy Michajłow. Rosja aktualnie jest bardzo młodą, jeśli chodzi o rozegranie, drużyną i nic dziwnego, że mieliśmy apetyt na zwycięstwo.

Pomimo srogiej porażki ze Sborną, na mecz przeciwko Irańczykom wyszliśmy zdecydowanie odmienieni. Od pierwszego gwizdka to nasz zespół dominował na boisku, jakby podróż z Katowic do Łodzi naładowała naszych siatkarzy sporą dawką motywacji. Mieliśmy nóż na gardle, ponieważ druga porażka w tym tygodniu ostatecznie wymazałaby możliwość gry w F6. Bez straty seta udało się pokonać Iran, co dało nadzieję na kolejny mecz, tym razem z Amerykanami.

A z drużyną ze Stanów Zjednoczonych zawsze spotykaliśmy się podczas ważnych meczy. I niestety to kończyło się dla naszego zespołu porażkami. Przed meczem wiedzieliśmy jedno - tylko zwycięstwo zapewniłoby nam awans do Brazylii na finał sześciu. Nie ważne było czy za trzy punkty, czy za dwa. Mieliśmy wygrać i koniec. Pierwszy set był obiecujący i z wieloma zwrotami akcji. Serce z punktu na punkt biło coraz mocniej. Na szczęście Bieniek uratował całą sytuację pięknymi dwoma asami serwisowymi i jeden duży punkt w postaci wygranego seta zapisaliśmy po naszej stronie. Był to tylko jedyny punkt w tym spotkaniu. Reszta należała do naszych rywali. Choć momentami trzymaliśmy się ich blisko, czy też przez pewien czas prowadziliśmy kilkoma punktami, tak ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 1:3.

Cóż, zostało nam już tylko podsumować naszą grę, skupić się na dalszej pracy i stworzyć monolit na ME. Choć Kubiak jako kapitan starał się jednoczyć nasz zespół, tak momentami widać było, że grają indywidualności. Nie ma tego zgrania, wsparcia. W ostatnim meczu można było zauważyć wiecznie spuszczone głowy. Trzeba walczyć do końca, a zwycięstwo wtedy smakuje najlepiej. My trzymamy nadal kciuki za naszych siatkarzy. Choć nie pojadą do Kurytyby, tak wierzymy, że się odbiją i pokażą wszystkim na co ich stać.

Polska - Rosja 0:3 (22:25, 17:25, 21:25)
Polska - Iran 3:0 (25:17, 25:18, 25:22)
Polska - USA 1:3 (31:29, 17:25, 25:27, 20:25)

Zespoły, które powalczą o najwyższe miejsca w Brazylii to: gospodarze turnieju - Brazylijczycy, Serbowie, Francuzi, Kanadyjczycy, Rosjanie i Amerykanie. Finał rozegra się w dniach 4-8 lipca. Jak myślicie, kto sięgnie po złoto? Albo może macie typy na całe podium? Piszcie śmiało w komentarzach!

Caroline

Komentarze