- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
![]() |
| fot. PAP/Grzegorz Michałowski |
Pierwszy mecz trzeciego tygodnia LŚ rozgrywany był w czwartek (15.06.2017) w katowickim Spodku przeciwko reprezentacji Rosji. Niestety mimo wcześniejszych nadziei, na gładkie trzy-zero, musieliśmy ponownie uznać wyższość naszych rywali. Była to ciężka do przełknięcia porażka, ponieważ zespół stojący po przeciwnej stronie siatki nie miał w swoim składzie takich gwiazd jak Muserski czy Michajłow. Rosja aktualnie jest bardzo młodą, jeśli chodzi o rozegranie, drużyną i nic dziwnego, że mieliśmy apetyt na zwycięstwo.
Pomimo srogiej porażki ze Sborną, na mecz przeciwko Irańczykom wyszliśmy zdecydowanie odmienieni. Od pierwszego gwizdka to nasz zespół dominował na boisku, jakby podróż z Katowic do Łodzi naładowała naszych siatkarzy sporą dawką motywacji. Mieliśmy nóż na gardle, ponieważ druga porażka w tym tygodniu ostatecznie wymazałaby możliwość gry w F6. Bez straty seta udało się pokonać Iran, co dało nadzieję na kolejny mecz, tym razem z Amerykanami.
A z drużyną ze Stanów Zjednoczonych zawsze spotykaliśmy się podczas ważnych meczy. I niestety to kończyło się dla naszego zespołu porażkami. Przed meczem wiedzieliśmy jedno - tylko zwycięstwo zapewniłoby nam awans do Brazylii na finał sześciu. Nie ważne było czy za trzy punkty, czy za dwa. Mieliśmy wygrać i koniec. Pierwszy set był obiecujący i z wieloma zwrotami akcji. Serce z punktu na punkt biło coraz mocniej. Na szczęście Bieniek uratował całą sytuację pięknymi dwoma asami serwisowymi i jeden duży punkt w postaci wygranego seta zapisaliśmy po naszej stronie. Był to tylko jedyny punkt w tym spotkaniu. Reszta należała do naszych rywali. Choć momentami trzymaliśmy się ich blisko, czy też przez pewien czas prowadziliśmy kilkoma punktami, tak ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 1:3.
Cóż, zostało nam już tylko podsumować naszą grę, skupić się na dalszej pracy i stworzyć monolit na ME. Choć Kubiak jako kapitan starał się jednoczyć nasz zespół, tak momentami widać było, że grają indywidualności. Nie ma tego zgrania, wsparcia. W ostatnim meczu można było zauważyć wiecznie spuszczone głowy. Trzeba walczyć do końca, a zwycięstwo wtedy smakuje najlepiej. My trzymamy nadal kciuki za naszych siatkarzy. Choć nie pojadą do Kurytyby, tak wierzymy, że się odbiją i pokażą wszystkim na co ich stać.
Polska - Rosja 0:3 (22:25, 17:25, 21:25)
Polska - Iran 3:0 (25:17, 25:18, 25:22)
Polska - USA 1:3 (31:29, 17:25, 25:27, 20:25)
Zespoły, które powalczą o najwyższe miejsca w Brazylii to: gospodarze turnieju - Brazylijczycy, Serbowie, Francuzi, Kanadyjczycy, Rosjanie i Amerykanie. Finał rozegra się w dniach 4-8 lipca. Jak myślicie, kto sięgnie po złoto? Albo może macie typy na całe podium? Piszcie śmiało w komentarzach!
Caroline

Komentarze
Prześlij komentarz