- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
![]() |
| fot. CEV |
Chiny, Kuba czy Iran to zespoły, które nie przeszkodziły naszym chłopakom w awansie do półfinału Mistrzostw Świata rozgrywanych w Czechach. Podopieczni Sebastiana Pawlika są na dobrej drodze, by sięgnąć po upragniony tytuł. Czy pójdą w ślady swoich starszych kolegów, którzy w 2014 roku rozgromili Brazylię w finale?
Turniej rozpoczął się obiecująco. Polacy bez problemu wygrali swoją pierwszą grupę lądując w kolejnej fazie z reprezentacjami Chin, Kuby oraz Iranu. Najlepiej spisującym się zawodnikiem w naszym zespole jest bez dwóch zdań Bartosz Kwolek (ONICO Warszawa), który co mecz utrzymuje wysoką skuteczność. Nieco z boku, ale również pomocnie działa Tomek Fornal (Cerrad Czarni Radom). Momentami nieco szwankuje nam atak z prawej strony, dlatego trener Pawlik rotuje składem by znaleźć optymalne wyjście.
Motorami napędowymi naszej reprezentacji są Mateusz Masłowski (Asseco Resovia Rzeszów) oraz Jakub Kochanowski (AZS Olsztyn). To oni stali się filarami od strony mentalnej. Kto oglądał streamy z wcześniejszych meczy, ten mógł zauważyć trochę cwaniackie zagrania z ich strony. Najważniejsze, że pomaga to naszej drużynie w koncentracji, a przeciwników nieco wybija.
Kibice nie spodziewali się wygranej dopiero w tie break'u nad reprezentacją Chin. Pierwszy set rozpoczął się obiecująco. Nie można było przyczepić się do gry naszych zawodników. W drugiej i trzeciej partii nasza drużyna wyglądała, jakby straciła pewność siebie - albo co gorsza - rozluźniła się. Na szczęście w porę udało się zmobilizować i doprowadzić do tie breaka. A tam już pokazaliśmy siłę biało-czerwonych barw.
POLSKA - CHINY 3:2 (25:13, 18:25, 23:25, 25:18, 15:8)
Drugie spotkanie od początku do końca było kontrolowane przez nasz zespół. Kubańczycy na szczęście nie mieli nic do powiedzenia. Nasi natchnieni falą zwycięstw ponownie odnotowali trzy punkty na swoim koncie. W meczu perfekcyjnie działał środek, umożliwiając przy tym otwarcie ataku na każdej pozycji. Świetnie prowadzona gra przez naszego rozgrywającego i równomiernie rozłożone siły to była recepta na odniesienie sukcesu.
POLSKA - KUBA 3:0 (25:17, 25:22, 25:20)
Na mecz z Iranem nasi siatkarze mogli wyjść z czystą głową. Nie było presji, by wygrać spotkanie, gdyż wcześniej mieli zapewniony awans do półfinałów. Ale zwycięstwo przecież zawsze podnosi morale. Pierwszy set był wyrównany, obie ekipy zdobywając przewagę szybko ją traciły. Niestety to Irańczycy zapisali sobie partię na swoim koncie. Drugi set był już pod dyktando biało-czerwonych. I tak na zmianę, aż do wyrównania walki czyli doprowadzenia do tie break'a. W nim już od początku na prowadzenie wyszli nasi siatkarze. Atmosfera spotkania osiągała najwyższy stopień. Gotowało się po obu stronach siatki. Ale przecież taki urok grania z Irańczykami, to samo odczuwali nasi seniorscy zawodnicy. Ostatecznie to Polacy zostali zwycięzcami całego meczu. Niestety na dojrzałe pożegnanie nie mogliśmy liczyć. Faktycznie nasi bardzo deprymowali przeciwnika, ciesząc się momentami prosto w ich twarz, ale to nie usprawiedliwia zachowania Irańczyków. Koniec końców do akcji włączyli się sędziowie, którzy przepędzili kotłujący się tłum.
POLSKA - IRAN 3:2 (27:29, 25:21, 20:25, 25:20, 15:11)
Caroline

Komentarze
Prześlij komentarz