Systemy wspomagające pracę sędziów

1
źródło: siatkarsko.pl
Nie od dziś wiadomo, że ludzkie oko nie dostrzeże wszystkiego. A emocje jakie towarzyszą wielkim sportowym wydarzeniom potęguje te błędy. Zatem co zrobić, żeby wszystko odbywało się według zasady fair play, a każdy punkt był trafny w swojej ocenie? Z pomocą przyszły systemy, w których sędziowe mają możliwość powtórzenia akcji bądź sprawdzenia położenia lecącej tudzież lądującej piłki. O tychże systemach słów kilka...

Można powiedzieć, że głównym ojcem tego pomysłu był tenis, w którym to challenge zostały spopularyzowane. Precyzja i dokładność z jaką kojarzone jest Hawk-eye (Sokole oko) dostarcza wiele pozytywnych emocji. Gdy na telebimie wyświetla się sprawdzenie uderzenia piłki, publiczność potrafi ze zdumieniem wywołać gromkie „wow”. Czasami błąd jest widoczny gołym okiem, ale niekiedy odstęp pomyłki jest niczym szerokość przysłowiowej żyletki.

Wimbledon_2014 źródło: hawkeyeinnovations.com
Innaczej sprawa ma się natomiast w sportach zespołowych. Jako iż jest to nowy nabytek technologii, czasami dość mocno kuleje. Podajmy przykład siatkówki ale już na arenie międzynarodowej. O Polsce nie będę wspominać, ponieważ nasi sędziowie jak i cały sprzęt działa sprawnie i możemy naprawdę być z tego powodu dumni. Co innego jest już poza naszą ojczyzną, tu zaczyna się karuzela śmiechu. Podczas Ligi Mistrzów możliwe jest tylko sprawdzenie ostatniej akcji przed zdobyciem punktu. Nie możemy cofnąć się do początku czy środka przypuszczalnie długiej wymiany, ponieważ takie są przepisy. Ewentualnym sprawdzeniem możemy pokusić się przerywając grę w trakcie akcji, tyle że ryzykujemy utratą punktu. Kolejnym mankamentem jest fakt, że sędziowie nie są dobrze przygotowani do obsługi tej technologii, widzą blok gdzie na ekranie go nie ma, widzą boisko gdy piłka ewidentnie ląduje na aucie. A nawet boją się tego urządzenia jak diabeł święconej wody. Przykładów niestety jest sporo, ale ja nie o tym! System pozwala zweryfikować kilka stref, w zależności jak bardzo jest on zaawansowany. Często sprawdzeniu podlega dotknięcie siatki oraz bloku, czy piłka była w boisku.
Z tego co się orientuję systemy challenge również zostały wprowadzone do meczów piłki ręcznej oraz piłki nożnej. Sędziowie mają możliwość ponownego podpatrzenia czy rzeczywiście piłka przekroczyła linię bramki oraz powtórzyć fragmenty akcji. Jest to spore ułatwienie, które może wreszcie oczyścić sport z błędów. Wiadomo, że początki zawsze są trudne i pierwsze lata systemu trzeba będzie traktować z przymrużeniem oka, bo nie od razu Rzym zbudowano.
Na zakończenie wspomnę tylko jak zawodnicy czy trenerzy proszą o sprawdzenie poprawności akcji. Jeśli chodzi o tenis z reguły jest to gest uniesienia do góry rakiety patrząc w stronę sędziego. Uprzednio oczywiście nie możemy odbić piłki, która (według naszej oceny) wyszła na aut. W siatkówce zazwyczaj jest to decyzja trenera, chociaż momentami sami zawodnicy podpowiadają czy warto brać czy nie. Odbywa się to przez zgłoszenie sprawdzenia na tablecie, choć kto oglądał te komedie na meczach ten wie doskonale jak to wygląda. Zastępczym (gdy rzekomy tablet nie działa) gestem jest zrobienie kwadracika (prostokąta) z palców w stronę sędziego i doprecyzowanie czego ma dotyczyć challenge. Natomiast w piłce ręcznej to sędzia podejmuje decyzje sam czy sprawdzić przekroczenie linii bramkowej przez piłkę.

Caroline

Komentarze