Każdy z każdym może wygrać - sensacyjne wieści z Mistrzostw Europy w siatkówce

źródło: sportowefakty.wp.pl

Chyba nikt nie spodziewał się takiego początku. Przed turniejem każdy powybierał faworytów do medali, a po fazie grupowej nagle trzeba kolejność jak i drużyny na podium pozmieniać. Faworyci kompletnie zawodzą, może poza Serbią (choć też niekoniecznie) i Rosją. O najciekawszych momentach i niespodziewanych wynikach przeczytacie poniżej!

POLSKA GRUPA

Serbia i Stadion Narodowy. Brzmi tak samo, a jednak dwa kompletnie różne mecze. W tym roku to my przypominaliśmy dyspozycję serbskiej drużyny sprzed trzech lat. Szanse i nadzieję na wyjście z grupy były olbrzymie, o to się nie martwiliśmy. Gorzej, gdy patrzy się na dyspozycję zawodników. Jeśli się nie mylę to jest to kolejna impreza, w której Dawid nie potrafi wejść solidnie w atak. Jest to przykre patrząc z perspektywy piekielnie mocnego sezonu w Kędzierzynie-Koźlu. Kolejna sprawa - przetrzymywanie na siłę Konara, w niezrozumiałym celu. Przecież Kaczmarek aż kipi pozytywną energią. Cieszmy się, że mógł rozegrać większą część spotkania z Estonią i że Fefe może przejrzał na oczy. Idźmy dalej - Bartek Kurek. Jak już jeden z ekspertów idealnie opisał pozycję Bartka na arenie międzynarodowej słowami "teraz już żadna drużyna nie boi się Kurka", to wiedz że coś się dzieje. Przykre, ale prawdziwe. W meczu z Finlandią było widać starego Bartka i trzymajmy mocno kciuki, że przebije się przez ogromny mur przed sobą postawiony i wróci - robiąc przy tym wejście smoka. Wołam o większe zaufanie dla Artura Szalpuka, który nie raz naszą drużyną wyciągał z trudnych sytuacji. W ogóle wołam o większą wiarę w młodzież!

fot. Krzysztof Porębski
Na szczęście nie wypadamy aż tak słabo na tle innych drużyn. Co prawda mecz z Serbią przegraliśmy, ale dalej trzymaliśmy koncentrację i podchodziliśmy z pokorą do kolejnego przeciwnika. Inaczej sprawa wyglądała u podopiecznych Nikoli Grbicia, którzy aż do tie-breaka męczyli się z reprezentacją Estonii. Później w starciu z Finlandią ostatnią partię musieli grać na przewagi i dopiero przy stanie 34:32 udało im się zakończyć mecz zwycięsko.

FRANCUSKI SEN I DOMINACJA BELGII

To, że Francja od kilku turniejów jest faworytem do medalu nie jest żadną nowością. Do niedawna. Takiego początku podopiecznych Tillie nikt się nie spodziewał. Trzeba przyznać, że skazywana na pożarcie Belgia postawiła spore argumenty dominując na siatce. Na początku nie rozumiałam, czemu wszyscy tak wyczekują tego spotkania. Przecież będzie gładkie 3:0 dla Francji i wszyscy się rozejdą do hotelu. Otóż rzeczywistość była inna. I od tego spotkania zaczęłam na poważnie kibicować Belgii życząc im miejsca na podium! Po takim falstarcie trójkolorowych jeszcze bardziej ciekawie zapowiadał się mecz z Holendrami. Nie zawiodłam się. O krok od odpadnięcia z turnieju byli Francuzi. Na szczęście dla nich wszedł długo wyczekiwany N'Gapeth i uporządkował grę swoich kolegów, pozostawiając swoją drużynę w bezpiecznej sytuacji. Cóż to byłaby za sensacja gdyby faworyci do złota nie wyszli z fazy grupowej.

fot. Andrzej Grygiel
Wspominałam już o drużynie Belgii, a w żargonie twitterowym "dzieciach Vitala". Świetną robotę wykonali w swoich meczach plasując się przy tym na pierwszym miejscu. Nie tylko, bardzo dobrze nam znany, Sam Deroo prowadzi reprezentację do zwycięstwa ale i Tomas Rousseaux czy koledzy grający na pozycji środkowych. Trzeba pochwalić za grę w bloku i ofiarność w obronie. Po tym można poznać świeżą i młodą drużynę.


STARCIE KIBICÓW 

Nie ma co ukrywać, że to w Ergo Arenie był najlepszy doping. I to nie tylko za sprawą polskich, fantastycznych kibiców. Na meczach pojawiła się liczna grupa z Estonii i Finlandii, która momentami potrafiła przekrzyczeć biało-czerwone gardła. Smutek ogromny, że jedna z tych grup będzie musiała wrócić do domu i więcej nie usłyszymy tego wspaniałego wsparcia i nie zobaczymy biegających półnagich wodzirejów. Czy ktokolwiek przypuszczał, że w Finlandii czy Estonii siatkówka jest tak popularna? Dodatkowym smaczkiem na meczu Serbia - Finlandia był hymn wykonany na żywo przez Finki.
fot. Bartosz Bańka

Caroline

Komentarze