Powiew optymizmu - wygrana z Finlandią

fot. Jakub Piasecki
Po nieudanym początku i siatkarskim falstarcie sporo kibiców zdążyło wylać swe żale na naszych reprezentantów. Przypomnijmy, że Mistrzostwa dopiero się zaczęły i "nie ważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz". Niech te słowa będą prorocze, a nasi siatkarze zaserwują wreszcie spektakl, na który większość z nas czeka.

Wczorajszy mecz przeciwko reprezentacji Finlandii mógł wzbudzić sporo sensacji. A zwłaszcza pierwszy set, w którym to goście większość czasu prowadzili. Ku zdziwieniu większości sympatyków siatkówki, Bartosz Kurek posłał kilka piorunujących zagrywek dając nam przy tym prowadzenie.

Oprócz tego widać było świeżość i chęć gry Michała Kubiaka, który nie ukrywał swojego rozczarowania po inaugurującym meczu z Serbami. Wczoraj z większą agresją wyszedł na boisko i prowadził - jak na kapitana przystało - do zwycięstwa.

Długo wyczekiwane zmiany przyniosły sporo korzyści. Od początku turnieju Dawid Konarski jakby spalił się na swojej pozycji. Już nie posyła pewnych siebie ataków, często łapany na bloku. Na szczęście mamy świetnego zmiennika, którym jest Łukasz Kaczmarek. Pewność w zagrywce, ataku oraz obronie. Wiadomo, że to od trenera wszystko zależy ale APELUJĘ, by dawać więcej szans Łukaszowi, albo nawet wprowadzać go w pierwszej szóstce. Ma chłopak energię i szczęście, warto z tego skorzystać. Wraz z drugim atakującym na boisko wszedł Grzesiu Łomacz, który w końcówce meczu posłał asa serwisowego. Mamy naprawdę świetnych zmienników!

I nasza najmłodsza, waleczna pociecha - Jakub Kochanowski. Choć na bloku żaden środkowy nie błyszczał, tak w ataku czy zagrywce było o niebo lepiej. Miejmy nadzieję, że Kuba oswoił się z publicznością, boiskiem i atmosferą turnieju a efektem tego będą częste wizyty na boisku i -może- wyjściowa szóstka.

Już powoli widać zalążek nadziei. Przed nami ostatni bój fazy grupowej przeciwko walecznej Estonii. Patrząc na tabelę i wcześniejsze mecze to zrobiło się bardzo ciekawie. Serbia wygrała z nami 3:0, ale już z Estonią dopiero po tie-breaku. My wygraliśmy 3:0 z Finlandią, która Estonię pokonała 3:2. Ciekawe jak zakończy się nasze spotkanie i czy (według matematycznych szans) osiągniemy pierwsze miejsce w grupie? Odpowiedzi na te pytania dowiemy się dopiero jutro.

POLSKA - FINLANDIA 3:0 (25:23, 25:21, 25:19)

Caroline

Komentarze