- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Dobiegł końca jeden z nietypowych turniejów w snookerowym kalendarzu –
mistrzostwa świata na sześciu czerwonych. Odmiana ta zyskała największą
popularność w Tajlandii, gdzie od kilku lat rozgrywane są MŚ. Tegorocznym
zwycięzcą po jednostronnym pojedynku okazał się Mark Williams, ogrywając
Thepchaiya Un-Nooh’a 8-2.
6-red-snooker oprócz ilości czerwonych bil różni się od
tradycyjnej odmiany także sposobem przeprowadzania zawodów. Zamiast typowej
„płaskiej” drabinki zawodnicy dzieleni są na czteroosobowe grupy. Dwóch
najlepszych z każdej z grup awansuje do fazy finałowej i rozpoczyna rywalizację
w 1/8 finału.
Tegoroczna rywalizacja grupowa jak zwykle przyniosła sporo
niespodzianek. Już na tym etapie z imprezą musieli pożegnać się m.in. Mark
Davis (dwukrotny mistrz świata w tej odmianie snookera), Stephen Maguire (awans
przegrał bilansem frejmów z reprezentantem gospodarzy Akanim Songsermsawadem),
czy szukający ostatnio dobrej formy Ricky Walden. Pierwsza runda fazy
pucharowej rozgrywana była do 6 wygranych partii. Zaskoczeniem mogły być wysoka
porażka Dinga, który uległ 1-6 Marco Fu oraz przegrana w deciderze obrońcy
tytułu Stuarta Binghama z późniejszym finalistą Un-Nooh’em. Ćwierćfinały to
porażki pozostałych Anglików: Michaela Holta (2-6 z Markiem Williamsem) oraz
Davida Gilberta (4-6 z Anthonym McGillem). Blisko porażki był również Marco Fu,
któremu w meczu z Graemem Dottem udało się powrócić od stanu 2-5. Oba mecze
mające wyłonić przyszłych finalistów zakończyły się wynikami 7-3. Mark Williams
ograł Marco Fu, a Thepchaiya Un-Nooh zwyciężył z Anthonym McGillem. Finał wbrew
oczekiwaniom okazał się jednostronnym pojedynkiem. Od stanu 2-2 przy stole
dominował wyłącznie Mark Williams. Świetna skuteczność na długich wbiciach i
umiejętne ustawianie snookerów zapewniły Walijczykowi pierwsze zwycięstwo w
tych zawodach. Oprócz tytułu Williams zainkasował ponad 80 tys. funtów (które
jednak nie będą liczyły się do rankingu) oraz odebrał efektowny puchar z rąk tajskich
działaczy.
Kolejny turniej rozpoczyna się już we wtorek. W Indian Open
tytułu wywalczonego przed rokiem bronić będzie Anthony McGill. W zawodach
oprócz niego udział wezmą Shaun Murphy, Stuart Bingham, Graeme Dott, Ben
Woollaston, Mark Allen, Stephen Maguire, John Higgins oraz znajdujący się
ostatnio w wyśmienitej dyspozycji Luca Brecel.
Emshya

Komentarze
Prześlij komentarz